Wiśniowieccy

Herb Wiśniowieckich

Autor: Avalokitesvara Źródło: Wikipedia

Ród Wiśniowieckich był jednym z najbardziej wpływowych magnackich rodów książęcych. Jego protoplastą był Michał Zbaraski, który odziedziczył zamek w Wiśniowcu i od niego przyjął nazwisko Wiśniowiecki.

Tytuł książęcy dziedziczyli Wiśniowieccy jako potomkowie Zbaraskich po bracie Władysława Jagiełły Fiodorze Korybutowiczu. Na cześć swojego pochodzenia każdy z nich miał na trzecie imię Korybut.

Wiśniowieccy dzielili się na dwie gałęzie rodowe, królewską (nazwaną tak, jako że pochodził z niej król Michał Korybut Wiśniowiecki) i książęcą.

Królewska (Zadnieprzańska) wywodziła się od syna Michała Zbaraskiego – Aleksandra i rządziła terenami Zadnieprza. Należał do niej ojciec króla Michała Korybuta – Jeremi Wiśniowiecki.

Książęcą natomiast zapoczątkował drugi syn Michała Zbaraskiego – Iwan. Pochodził z niej sławny awanturnik, ataman kozacki Dymitr Wiśniowiecki zwany przez kozaków Bajdą. Poprowadził on wiele bardzo udanych wypraw łupieżczych na ziemie Tatarów Krymskich i Turków. W końcu został jednak złapany i stracony przez sułtana. Na Ukrainie uznano Bajdę za jednego z bohaterów narodowych, walczących z tatarskim i tureckim uciskiem. Poświęcono mu jedną z najbardziej znanych ukraińskich pieśni narodowych „W Carehradi na rynoczku (Pisnia pro Bajdu)”.

Siedzibami rodowymi Wiśniowieckich były Wiśniowiec, Zbaraż i Łubnie. Pieczętowali się herbem własnym, w herbarzach przyjęto nazwę Korybut.

Do XVII wieku Wiśniowieccy byli wyznawcami prawosławia. Jako pierwsza na rzymski katolicyzm przeszła gałąź książęca. Gałąź królewska uczyniła to dopiero w 1632 za sprawą Jeremiego.

Niestety król Michał Korybut Wiśniowiecki nie przysporzył swojemu rodowi chwały. W ciągu zaledwie czterech lat swego panowania nie zdołał zapobiec nad wydarzeniom, które doprowadziły kraj do głębokiego rozstroju. Otrzymał on co prawda dobre wykształcenie, ale nie odziedziczył po swym ojcu talentów politycznych i wojskowych. Sam zresztą zdawał się być zaskoczony wygraną elekcją. Zgodnie z przekazem Jana Chryzostoma Paska, gdy rozległy się okrzyki na jego cześć, siedział „pokorniusieński, skurczył się, nic nie mówił”. W rządach skutecznie przeszkadzała mu, zrywająca sejmy, pogardliwa i zastraszająca szlachta. Ocena jego panowania nie powinna więc być nazbyt surowa – czas, na który ono przypadło, nie należał do najlepszych. Przyznać jednak trzeba, że królowi brakło siły i zdolności, by opanować sytuację w kraju.

Linia królewska Wiśniowieckich wymarła 10.XI.1673 roku wraz ze śmiercią Michała Korybuta Wiśniowieckiego, który zmarł bezpotomnie.

Natomiast ostatni z gałęzi książęcej – Michał Serwacy zmarł 18.IX.1744 roku (miał dwie córki).

Kategoria: Polskie rody szlacheckie | Tagi: | komentarze 2

Odpowiedzi: 2 do wpisu Wiśniowieccy

  1. Gonzaga 6665 napisał(a):

    Król Michał-pdobno znał 5-7 języków w kórych”nie miał nic do powiedzenia”.

  2. JAQ napisał(a):

    „W rządach skutecznie przeszkadzała mu, zrywająca sejmy, pogardliwa i zastraszająca szlachta” Przesadą pisać, że „szkachta” raczej magnaci spiskujący z zagranicą.
    Po wygranej pod Chocimiem „Michał Pac zabrał większość chorągwi litewskich i odmaszerował w pielesze domowe. Z tysiącem kawalerzystów pozostał przy Sobieskim Michał Kazimierz Radziwiłł. Postępek Paca wywarł fatalny wpływ i na koroniarzy także. Dezercje zaczęły się mnożyć. (…) Pomimo odstępstwa Pacowego Sobieski poszedł na południe. Nad Prutem już dogoniła wojsko wiadomość o niebywałym szczęściu, jakie spotkało Rzeczpospolitą 10 listopada, czyli wtedy, gdy Motowidło i Dennemark darli się na wały Chocimia. We Lwowie umarł król Michał.
    Krążyły plotki o otruciu. Jadem nasycona być miała ulubiona potrawa monarchy, pieczona kaczka-cyranka. Zupełnie to do prawdy niepodobne. Jedynak Jaremy przyjechał do Lwowa ciężko chory z obżarstwa, które – obok poliglotyzmu – stanowiło jedyny jego talent.
    Nieznany poeta uczcił go Nagrobkiem, zawierającym bardzo trafną ocenę – syntezę:
    „Obranie cudem, królestwo kłopotem,
    Szkodą złe rady, a szelągi zlotem,
    Sejmy niezgodą, żona urąganiem,
    Dwór nieporządkiem, słudzy oszukaniem,
    Senat niedbalstwem, Warszawa więzieniem,
    Wiedeń pedantem, obóz uprzykrzeniem,
    Strój ukochaniem, a izba zabawą,
    Prymas skaraniem, Kamieniec niesławą,
    Turczyn ohydą, Gołąb głupstwa świadkiem,
    Lwów śmiercią, a śmierć nieszczęścia ostatkiem,
    Ten był mój żywot, więcej nic nie znałem.
    Nie wiem, czym królem – wiem, żem był Michałem.”
    (Paweł Jasienica „Calamitatis Regnum”)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Nowe na stronie

  • Menu

  • Menu

  • O stronie

    Od końca XVI do drugiej połowy XVIII wieku na terenie Rzeczypospolitej Polskiej istniał piękny mit o po pochodzeniu jej szlachty. Sarmacja, bo tak nazywała się ta kulturowa formacja, miała wywodzić się od żyjących w starożytności między Dolną Wołgą a Donem Sarmatów.

    To właśnie po tym szlachetnym ludzie miała nasza szlachta odziedziczyć wolność, dobroduszność, gościnność, odwagę oraz męstwo. Mit ten, obalony dopiero w XIX wieku, w sposób niezwykle oryginalny łączył kulturę Zachodu z orientalnym Wschodem i miał niebagatelny wpływ na sztukę, modę a także zwyczaje naszych szlachciców.

    Sarmacja to jednak nie tylko kontusze i żupany, malarstwo portretowe (które wtedy przeżywało rozkwit) i trening w wojennym rzemiośle. To przede wszystkim idea, która spajała i wywoływała solidarność w polskim społeczeństwie. To próba odnalezienia swojej tożsamości przez klasy wyższe ówczesnej Polski. To w końcu jedno ze źródeł tak ważnych w naszej historii wydarzeń jak wprowadzenie liberum veto czy utrzymywanie Polski „krajem bez stosów”.
  • Polecamy